Jak być dobrym ojcem?

Pompeo_Batoni_003

Którego z ludzi można uznać za wzór ojcostwa? Zapewne każde dziecko wskaże na swojego tatę. Ale jeśli mielibyśmy zrobić przegląd postaw ojcowskich w dziejach naszej ludzkości, można by się długo zastanawiać. Wydaje mi się jednak, że znakomitym wzorem ojcostwa jest Święty Józef.

Jeśli przyjrzymy się mężczyznom opisywanym przez Biblię, to na pierwszy plan wychodzą Abraham, Mojżesz, Piotr czy też Paweł. Święty Józef pozostaje nieco na uboczu. Dlaczego, gdy przywołujemy postaci biblijne, dla wielu z nas Święty Józef występuje raczej w drugiej dziesiątce? Może dlatego, że Pismo Święte niewiele o nim mówi. Ewangelie  wymieniają jego imię zaledwie 14 razy, łącznie poświęcając mu 26 wierszy.  A może powodem była osobista decyzja Józefa, który wolał stanąć w cieniu Maryi i Jezusa, aby tym lepiej móc się nimi opiekować? Jakkolwiek by nie było, jest on niezwykłą postacią i wzorem ojcostwa.

Na temat jego życia wiemy niewiele. Skąpe ślady biblijne oraz tradycja pozwalają nam sądzić, że był osobą przywiązującą szczególną uwagę do sprawiedliwości. Był dobrym człowiekiem, przykładnym mężem, troskliwym ojcem i sumiennym pracownikiem. Można powiedzieć: był normalnym (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) człowiekiem, a nie herosem, jakich współczesna kultura stawia nam za wzór. Józef nie załamał się przeciwnościami losu (a było ich w jego życiu wiele, choćby wspomnieć ucieczkę do Egiptu), lecz zakasał rękawy i wziął sprawy w swoje ręce. Jego cała uwaga poświęcona była dobru rodziny. Tak, mężczyzna ten jest wzorem ojcostwa. Swoim przykładem pokazał, że ojcem jest nie tylko ten, kto spłodził dziecko, ale także ten, kto je wychowuje. Starał się wychować swojego przybranego syna na człowieka odpowiedzialnego, dojrzałego i gotowego do samodzielnego życia.

Święty Józef jest dla nas wzorem męskości i ojcostwa. Bierze on pełną odpowiedzialność za swoją rodzinę. W pierwszej kolejności nie troszczy się o siebie czy też o swoją wygodę, lecz o rodzinę. Taka postawa świadczy o dojrzałości mężczyzny.

W Dniu Ojca życzymy każdemu tacie, aby za przykładem Świętego Józefa jego życie było przeniknięte dojrzałością, odpowiedzialnością, troską o rodzinę i życiową mądrością. Życzymy, byście byli najlepszymi ojcami dla swoich dzieci.

Dobra Pani – Święta Jadwiga

Matejko_Jadwiga

 

Ze złamaną nogą nie szło się do szpitala. Owszem, trudno jest chodzić, gdy nogi zostały uszkodzone. Ale średniowieczne szpitale nie zajmowały się leczeniem, a przynajmniej nie było to ich głównym zadaniem. Szpital wyobrażamy sobie jako miejsce pełne chorych, w którym znajdą oni pomoc lekarską, trudno uwolnić się nam od takiego współczesnego skojarzenia. Czym zatem zajmowały się średniowieczne domy szpitalne? Realizowały ideę chrześcijańskiego miłosierdzia. W nich schronienie znajdowały osoby ubogie, starsze i potrzebujące. Tu również gościnę mogli otrzymać pielgrzymi. Początkowo leczeniem albo nie zajmowano się w ogóle, albo traktowano je jako poboczną formę działalności szpitala. Dopiero w XIV wieku szpitale stały się miejscem, w którym chorzy mogli znaleźć przede wszystkim pomoc lekarską, a nie tylko strawę i kąt do spania.

Wielu historyków początków szpitalnictwa dopatruje się w starożytności, za przykład podawane są świątynie egipskich, greckich i rzymskich bogów opiekujących się medycyną. Jakkolwiek by nie było, to nie ulega wątpliwości fakt, że w średniowieczu nastąpił olbrzymi rozwój hospitalizacji, co było dużą zasługą Kościoła. Cieszyły się one licznymi przywilejami, pozwalającymi im funkcjonować i nieść pomoc potrzebującym.

Fundatorami szpitali często były osoby prywatne. Arystokraci, bogaci mieszczanie oraz władcy zakładając szpitale dzielili się częścią swojego majątku z potrzebującymi. Wiele takich placówek powstało w Polsce dzięki staraniom królowej Jadwigi. Monarchini cechowała się roztropnością i miłosierdziem. Szczególnie ta druga cecha jej charakteru skłaniała ją do niesienia pomocy potrzebującym. Oprócz wkładu w rozwój szpitalnictwa, Święta Jadwiga wiele uwagi poświęcała trosce o edukację polskiej młodzieży. To jej Akademia Krakowska zawdzięcza wsparcie. Królowa w testamencie zapisała uczelni spory majątek.

Święta Jadwiga była monarchinią, która odznaczała się nieczęsto występującym u rządzących darem empatii. Wrażliwa była na każdą krzywdę wyrządzoną słabszym. Gdy świta królewska niesłusznie zarekwirowała chłopom majątek, królowa ujęła się u swego męża za pokrzywdzonymi. Jagiełło po naprawieniu niesprawiedliwości zapytał małżonkę, czy teraz jest zadowolona, ona pomna strapienia, jakiego doświadczyli owi chłopi, odpowiedziała „A kto im łzy przywróci?”

Poddani darzyli królową wielkim szacunkiem za jej przymioty: pobożność, dobroć, miłosierdzie, roztropność. Po śmierci Jadwigi lud dostrzegając w niej świętą zaczął otaczać ją kultem. Z różnych przyczyn kanonizację Jadwigi odkładano w czasie. Dopiero w 1997 roku papież Jan Paweł II ogłosił ją świętą. Jadwiga jest patronką Polski i apostołką Litwy. Jej wspomnienie w polskich kościołach obchodzimy 8 czerwca każdego roku. Święta Jadwiga dzięki swojej charytatywnej działalności okryła się wielką chwałą.

Świat dziecka – nadzieja i wyobraźnia

baby-444972_1280

Dzieci są nadzieją, która rozkwita wciąż na nowo, projektem, który nieustannie się urzeczywistnia, przyszłością, która pozostaje zawsze otwarta. Jan Paweł II

Sporym wyzwaniem dla wielu z nas mogłaby być próba odczytania starych średniowiecznych pergaminów. Zapisane były łaciną, językiem dla wielu z nas niezrozumiałym. Niejeden średniowieczny skryba posługiwał się łaciną niezbyt biegle, przekręcał słowa albo tworzył własne kulawe wyrazy (o czym doskonale wiedzą szczególnie polscy mediewiści). Teksty takie były pełne nieczytelnych skrótów, które wprowadzali na własny użytek średniowieczni autorzy albo kopiści przepisujący pergaminy. A nade wszystko dzieła takie spisane były czcionką, która poprzez swoje pochyłości, wygibasy i udziwnienia trudna jest do odczytania przez współczesnego człowieka, przyzwyczajonego do nieco mniej skomplikowanych czcionek. Patrząc na średniowieczne starodruki sądzę, że można je porównać do dzieci. Porównanie na pierwszy rzut oka paradoksalne? Niekoniecznie, wszak z perspektywy dorosłego nie jest tak łatwo „czytać” w dziecku – zrozumieć je.

Dzieciństwo rządzi się swoimi prawami. Jest to czas wzrastania i rozeznawania swoich możliwości. Dzieci kreują swój świat oparty na wyobraźni. W zwykłej gałęzi potrafią dostrzec nieograniczone spektrum możliwości, latającą miotłę, miecz, karabin, a nawet rączego rumaka, którym galopują na spotkanie przygody. Dorosły patrząc na taką zabawę z pewnością dwa razy zastanowi się, dlaczego dziecko biega trzymając w garści zwykłą gałązkę… Co ono widzi w tym kawałku niepozornego drewna? Również przekręcanie słów, tworzenie własnych wyrazów albo nadawanie już istniejącym nowych znaczeń jest częstą domeną dzieci. Może nieświadomie, ale jednak, bawią się one słowem. Nie inaczej czynią poeci. Żonglują słowami i znaczeniami. A mimo to niewielu z nas dostrzeże w dziecku wieszcza.

Tak, świat dziecięcy jest trudny do zrozumienia przez dorosłego. Wydorośleliśmy. Zapomnieliśmy o tym, że rzeczy nie muszą być takie, jakimi się przedstawiają. A powinniśmy stale pamiętać, że to wyobraźnia pozwala dzieciom się rozwijać. Dziwny język, który tworzą nasze pociechy, czy fantazja, dzięki której przemierzają w łupince od orzecha kałużę będącą dla nich rozległym oceanem, pozwala im się doskonalić. Mając na uwadze dobro dziecka i jego prawidłowy rozwój, nie możemy krępować w nich naturalnego pędu do nauki chęci odkrywania świata. Powinniśmy wspierać rozwój wyobraźni, a w tym książka odgrywa kluczową rolę.

Wystarczy tak niewiele, by wspomóc naturalny rozwój dziecka. Spojrzeć na nie z życzliwością i spróbować zrozumieć ich wewnętrzny świat. Dobroć i zainteresowanie, jakie okazujemy dzieciom, owocuje ich uśmiechem. Janusz Korczak stwierdził: „Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat”. Z tą myślą pozostawiamy Państwa. Wystarczy zacząć od małych kroków, wspólnie czytać z dziećmi, a dobra lektura na pewno wywoła uśmiech na twarzach Państwa pociech.