Abp Wacław Depo: Maryja nas jednoczy!

6Bliższa i dalsza rodzina, przedstawiciele ruchów i stowarzyszeń archidiecezji częstochowskiej, mediów, osoby życia konsekrowanego oraz wielu innych gości towarzyszyło Arcybiskupowi Metropolicie Częstochowskiemu Wacławowi Depo 24 września.

W tym dniu Arcybiskup tuż przed swoimi urodzinami i imieninami podczas Mszy Świętej w kościele seminaryjnym pw. Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana w Częstochowie, dziękował za dar życia i wiary. Zwrócił także uwagę na dylematy współczesnego społeczeństwa, które nie interesuje się tym, co prawdziwe. Cytując Cypriana Kamila Norwida, Arcybiskup podpowiedział, jak zachować równowagę: „aby nie było zawrotu głowy, która odwraca się od prawdy, ale również trzeba dbać o to, aby nie było zamętu w sercu i sumieniu”. Podkreślił także jak ważne dla Kościoła jest świadectwo osób świeckich, osób, które dogłębnie znają tak swoją religię, jak i historyczną tożsamość i nie boją się stawać w ich obronie. Niezwykle aktualne są te słowa Arcybiskupa w czasach, kiedy próbuje się wmówić ludziom, że powinni być społeczeństwem bez mocnych korzeni, tak wiary, jak i narodowej przynależności, a drzewo bez korzeni, jak wiemy, szybko upadnie.

Po Mszy Świętej, którą razem z Arcybiskupem koncelebrowali biskup senior Antoni Długosz, ks. prałat Marian Szczerba, ks. dr Grzegorz Szumera oraz blisko stu kapłanów z archidiecezji, odbyło się w Auli im. św. Jana Pawła II spotkanie, podczas którego kapłani oraz wierni mogli osobiście złożyć życzenia. W tym gronie nie mogło zabraknąć przedstawicieli Fundacji Wiara i Książki.

Arcybiskup Wacław Depo urodził się i wczesną młodość spędził w Szydłowcu, zaś jego droga duszpasterska po skończeniu Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu prowadziła poprzez Stromiec, Radom, Lublin i Zamość aż do Częstochowy. 29 grudnia 2011 r. papież Benedykt XVI mianował go arcybiskupem metropolitą częstochowskim.

Oczywiście dołączamy się do życzeń i – cytując biskupa seniora Antoniego Długosza – „Życzymy wiary, która pokonuje trudności, nadziei, która nie zawodzi i miłości, która wszystko zwycięża!”

17 września – początek dramatu Polaków

agresja fot
Bez wypowiedzenia wojny, wbrew wszelkim podpisanym umowom armia Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich 17 września 1939 roku zaatakowała nasz kraj. W dyplomatycznej nocie usprawiedliwiającej te działania napisano, że państwo polskie uległo rozpadowi, członkowie rządu uciekli, a mienie i obywateli należy chronić przed wojną.

Wszelkie podpisane przez Polaków traktaty utraciły ważność, a w wyniku ataku Sowieci zajęli powierzchnię zamieszkałą przez 13 milionów ludzi zajmującą ponad dwieście tysięcy kilometrów kwadratowych.

Dla Polaków rozpoczął się dramatyczny czas represji, masowych wywózek na Syberię obejmujących (według różnych szacunków) od 550 tysięcy do blisko półtora miliona ludzi.

17 września (oficjalnie od 2013 roku, ale obchody tego dnia były organizowane przez Związek Sybiraków już od 1991 roku) jest także Dniem Sybiraka. Jak czytamy na oficjalnej stronie internetowej Związku, zesłania nie zaczęły się wcale w XX wieku – „Sybir już od końca XVI wieku bardzo źle kojarzy się kolejnym pokoleniom Polaków. Stał się dla nich symbolem prześladowań, katorgi, ucisku, martyrologii, zniewolenia, świadectwem niszczenia polskiej państwowości i tłumienia niepodległościowych dążeń – najpierw przez carat rosyjski, a od II wojny światowej – przez totalitaryzm radziecki”.

Najważniejszym celem tego dnia jest przypominanie prawdziwych losów zesłańców, spisywanie ich i przekazywanie dalej.

Ks. Łukasz Krzanowski „Syberyjskie Anioły”

Odeszli zabrani przemocą, z uścisków domowych pieleszy.

We łzach powiezieni gdzieś nocą, może ich podróż ucieszy.

Stłoczeni w ciemnościach wagonów, jak sople zawisłe w powietrzu,

[…]

Wierszami, pieśniami sławieni, w historiach krwią nasiąkniętych,

Stoją teraz jak drzewa, wspięte wysoko do nieba.

ZNANI SYBIRACY: Józef Piłsudski, Władysław Anders, gen. August Emil Fieldorf „Nil”, Bronisław Piłsudski, Andrzej Strug, Maurycy August Beniowski, Walerian Łukasiński, Jan Kiliński, Hanka Ordonówna, Anna German i wielu, wielu innych.

Młodzież na start! – św. Stanisław Kostka patron młodych

młodziAnioł podający Komunię, Dzieciątko na ręku, krucyfiks, laska pielgrzymia, różaniec – to główne atrybuty św. Stanisława Kostki. Święto patrona Polski, Litwy, ale także archidiecezji warszawskiej i łódzkiej, diecezji chełmińskiej i płockiej oraz Gniezna, Lublina, Lwowa, Poznania i Warszawy obchodzimy 18 września.

Na całym świecie wspomnienie św. Stanisława przypada 13 listopada (rocznica zezwolenia na odprawianie mszy świętej i brewiarza o Stanisławie). Polski Kościół zdecydował się na odstępstwo od tej „reguły”, przenosząc wspomnienie Świętego na wrzesień. Tym samym patron polskiej młodzieży, studentów i nowicjuszy może błogosławić powracającym do szkół młodym ludziom. A zatem… na start za św. Stanisławem Kostką, edukację i naukę moralną można zacząć :).

Święty zapisał się również na kartach historii. Jego wstawiennictwu i orędownictwu przypisuje się zwycięstwo nad Turkami pod Chocimiem oraz wygranie bitwy pod Beresteczkiem. A przypomnieć trzeba o tym, że obie bitwy zapisały się złotymi zgłoskami w historii polskiego oręża.

Święty Stanisław Kostka jest niezwykle „popularny”, jeśli można w stosunku do niego użyć tego określenia, w Polsce, ale również i na całym świecie. Świadczy o tym fakt, że jest on patronem wielu szkół, parafii i instytucji katolickich. Jego relikwie spoczywają m.in. w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie, a w Polsce – od 2011 roku – w kościele św. Stanisława Kostki w Sulechowie.

Jak pisze w książce „Święty Stanisław Kostka” ksiądz Janusz Cegłowski: „Umiał przeciwstawić się naciskom grupy, być sobą, być wolnym”. Szczególnie obecnie te cechy powinny być pielęgnowane w młodych ludziach.

Modlitwa do św. Stanisława Kostki (za: Wielka księga modlitw, red. I. Korpyś, P. Szulc, wyd. Sfinks, Częstochowa 2014. ISBN 978-83-63624-47-7, s. 586-587)

Święty Stanisławie Kostko, Ozdobo Narodu Polskiego, w czystości i w strzeżeniu się najmniejszego grzechu wcielony Aniele i Serafinie tak gorejący miłością Boską, że aż Ci ochłodę do piersi przekładać musiano. Ani nienawiścią brata, ani groźbami ojca Twego, nadzieją czekających Cię honorów, od służby Bożej oderwany jesteś, wyjednaj mi statek u Pana Boga, żeby mnie ani utrapienie, nagość ani głód, ani moc i siła, ani respekt, ani affekt, ani rozkosz, ani śmierć sama nie oderwała od miłości Stwórcy mego. Uproś mi gorącego ducha w nabożeństwie do Najświętszego Sakramentu, godne i częste przyjmowanie, bez niego nieumieranie, uproś mi affekt gorący do Najświętszej Maryi Panny, abym też i ja miał(a) ją za Matkę, w życiu i przy śmierci. Przy tym, Święty Ziomku nasz, bądź prawdziwym patronem naszym, broniąc nas od wojen, od utraty własnego dobra, od niezgody w radach, broniąc od zdrad nieprzyjacielskich, a zachowując w starożytnej żarliwości. Żeby ją z Ciebie, Rodaka Świętego, jest teraz Bogu chwała, tak i z nas, i wszystkich była. Amen.

Kalendarium życia Św. Stanisława Kostki

1550 – narodziny w Rostkowie pod Przasnyszem

24 lipca 1564 – rozpoczęcie nauki w szkole jezuickiej w Wiedniu

grudzień 1565 – ciężka choroba i pierwsze wizje Stanisława (najpierw objawiła Mu się św. Barbara z dwoma aniołami, podając Komunię Świętą, a następnie – Matka Boża pozwoliła potrzymać w ramionach Dzieciątko Jezus), po których nastąpiło ozdrowienie

10 sierpnia 1567 – ucieczka z Wiednia do Bawarii (650 kilometrów pieszo!)

1568 – śluby zakonne

10 sierpnia 1568 – początek malarii

14 sierpnia 1568 – ostatnie objawienia Matki Bożej

15 sierpnia 1568 – Święto Wniebowzięcia NMP – śmierć św. Stanisława

1570 – otwarcie grobu, znalezienie nietkniętego rozkładem ciała

1602-1604 – pozwolenie papieża Pawła VI na kult i proces beatyfikacyjny

1714 – wydanie przez Klemensa XI dekretu kanonizacyjnego

31 grudnia 1726 – kanonizacja dokonana przez papieża Benedykta XIII

1671 – od tego roku św. Stanisław Kostka jest patronem Polski

Warto przeczytać:

ks. Gniła Rafał, Święci i błogosławieni każdego dnia. Imiennik według Kalendarza Liturgicznego Kościoła Katolickiego, wyd. Piętka, Katowice 2016, ISBN 978-83-7345-732-4.

Maryom-Golonka Joanna, Patroni Polski, Wydawnictwo M, Kraków 2014. ISBN 978-83-7595-901-7.

Święci na każdy dzień, red. AD Books S.r.l., Florencja, wyd. Jedność, Kielce 2006. ISBN: 978-83-7660-517-3

Wielka księga modlitw

Święto Krzyża – czas na przemyślenia

krzyż
– Nie chcę myśleć, że to był krzyż z drzewa. – pisał w swoich „Rozważaniach Drogi Krzyżowej” kardynał Stefan Wyszyński – Owszem, pomyślę, że to był ciężar świata, ciężar człowieczeństwa, że to był i ten ciężar, który w pewnej cząstce na mnie spada. A więc mój krzyż i mój ciężar.

Połowa września to zdecydowanie dobry moment, abyśmy choć przez chwilę zatrzymali się i pomyśleli, na czym polega wieloznaczność i wyjątkowość symboliki związanej z najważniejszą chrześcijańską relikwią. Jej odnalezienie zawdzięczamy cesarzowej Helenie, uznawanej za świętą zarówno przez katolików jak i prawosławnych. Według podań – to właśnie matka cesarza Konstantyna 14 września 325 roku podczas poszukiwań w Jerozolimie odnalazła trzy drewniane krzyże z trzema gwoździami.

Burzliwa historia krzyża to jedno, natomiast sam symbol pełni w życiu każdego chrześcijanina wyjątkową rolę. Przypomina, że nie jesteśmy samotni, ponieważ – jak pisze dalej kardynał Wyszyński – Nie idę sam, mój krzyż niesie mój Bóg. Jest nas dwóch: On i ja.

Wielcy literaci, malarze, muzycy, artyści przez wieki nawiązywali do motywu krzyża, który stał się nieodłącznym elementem naszej codzienności. Dlatego też właśnie dziś – słowami księdza Jana Twardowskiego zachęcamy do kontemplacji. Święto Podwyższenia Krzyża pozwala nam bowiem przypomnieć sobie, jak wielką ofiarę poniósł Jezus Chrystus, abyśmy mogli osiągnąć życie wieczne.

Ks. Jan Twardowski Krzyż (fragment)

Mój krzyż co przyszedł z niewidzialnej strony

zna samotność w spotkaniu przy stole

niepokój i spokój bez serca bliskiego

wie że mąż wzdycha częściej niż kawaler

nie dziwi się już Hegel że w szkole dostawał po łapie

nie każdy go rozumiał

krzyż wszystko uprości

(…)

z krzyżem jest się na zawsze by sprzeczać się co dzień

jeśli go nie utrzymasz to sam cię podniesie

a szczęście tak jak zawsze o tyle o ile

bywa że się uśmiecha gdy myśli zapewne

chce mnie zrzucić

zobaczysz że ciężej beze mnie

Ciekawostki:

122 – tyle świątyń (kościołów i cerkwi) pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego znajduje się w Polsce

INRI – Ewangelia wg św. Jana mówi o tabliczce z inicjałami przymocowanej do krzyża nad głową Jezusa. Ów skrót od słów Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum oznacza „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”.

Warto przeczytać:

Górny Grzegorz, Rosikoń Janusz, Świadkowie tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, Rosikoń Press, Warszawa 2013. ISBN 978-83-62981-32-8.

Skazany na śmierć. Historia męki i zmartwychwstania Pańskiego, Wydawnictwo Sfinks, Częstochowa 2013. ISBN 978-83-63624-14-9.

Skazany na śmierć – Rozważaj, duszo, chrystusowe rany – L Mozaika

Biblia Papieska z komentarzami Świętego Jana Pawła II – Biblia L 1050 – Lecie Chrztu Polski

11 września – Ksiądz Bukowiński a walka z terroryzmem

Polska, Ukraina, Kazachstan i Tadżykistan – to tylko niektóre kraje na życiowej drodze księdza Władysława Bukowińskiego. „Apostoł Kazachstanu” 11 września został ogłoszony błogosławionym. Wybór takiej daty nie jest przypadkowy – to w Nim i Jego przesłaniu właśnie doszukuje się panaceum na terroryzm i religijny fanatyzm we współczesnym świecie.

Ten Wielki Patriota całym swoim życiem pokazał, że bez względu na represje i wszelkie prześladowania – należy pozostać wiernym Bogu i modlitwie. To właśnie On nie skorzystał z okazji powrotu do Polski mówiąc, że w kraju, gdzie zdecydowaną większość stanowią wyznawcy islamu, a chrześcijanie są mniejszością religijną, jest potrzebny bardziej niż gdziekolwiek indziej.

Choć Kazachowie już od lat uznawali Bukowińskiego za uosobienie świętości, to uroczyste rozpoczęcie jego procesu beatyfikacyjnego nastąpiło w 2006 r. Beatyfikację „Apostoła Kazachstanu” umożliwił cud, jaki dokonał się za jego wstawiennictwem, uzdrowienie ks. Mariusza Kowalskiego po wylewie krwi do mózgu. Cud ten po wnikliwych badaniach został oficjalnie uznany w grudniu 2015 r.

Główne uroczystości miały miejsce w niedzielę 11 września w nowej katedrze pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej Matki Wszystkich Narodów w Karagandzie, a poprowadził je kardynał Angelo Amato. Cytował m.in. wspomnienia Wielkich Osobistości, jak świętego Jana Pawła II czy kardynała Józefa Glempa. Jednak zdecydowanie najwięcej o samym księdzu Bukowińskim mówią słowa księdza prałata Nowaka najczęściej powtarzane w ostatnich dniach: „Osoba księdza Bukowińskiego jest lekarstwem na terroryzm i fundamentalizm religijny współczesnego świata”.

Jak należy więc walczyć? Miłością i przebaczeniem, dzięki którym żądza zabijania straci w końcu siłę.

Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Reni,_Guido_-_Himmelfahrt_Mariae_-_1642

15 sierpnia w Kościele katolickim obchodzona jest uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Dzień ten związany jest z dogmatem, który został ogłoszony w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus w 1950 r. przez papieża Piusa XII. Dogmat ten stwierdza, iż Maryja po zakończeniu swojego ziemskiego egzystowania została wraz z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.

Obchody związane z tą uroczystością przybierają bardzo podniosłą formę. W Polsce największe celebracje mają miejsce w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie odbywają się inscenizacje Zaśnięcia Matki Bożej oraz jej Wniebowzięcia, a także na Jasnej Górze. Częstochowski klasztor, w okresie święta, odwiedzany jest przez miliony pielgrzymów z całego świata. W tym czasie odbywają się uroczyste Msze Święte, w trakcie których pątnicy mogą uzyskać odpust zupełny. Sierpniowe pielgrzymki na Jasną Górę wpisały się na stałe w polską tradycję, a przybywający do Częstochowy pątnicy dodają kolorytu Duchowej Stolicy Polski.

W Polsce uroczystość Wniebowzięcia NMP, nazywane jest również świętem Matki Bożej Zielnej.  Wynika to z faktu, iż Maryję czci się jako patronkę ziemi i jej bujnej roślinności. W wielu regionach naszego kraju Wniebowzięcie w naturalny sposób łączy się z dożynkami. W ten sposób rolnicy wyrażają wdzięczność za obfitość ziemi oraz modlą się o przyszły urodzaj.

Kontrowersje

Oddawanie czci Matce Bożej jest charakterystyczne dla katolików. Na święto Wniebowzięcia zupełnie inaczej patrzą przedstawiciele innych odłamów chrześcijaństwa. Protestanci bojkotują dogmat o Wniebowzięciu, argumentując to faktem, iż w Piśmie Świętym nie ma żadnej wzmianki o takim wydarzeniu. Teologia katolicka broni się jednak przed tymi zarzutami. Odrzuca argumenty protestantów, powołując się na wiele ksiąg liturgicznych, które powstając jeszcze w czasach starożytnych, wspominają o „Zaśnięciu” Maryi, a czasem mówią wprost o jej Wniebowzięciu. Istotnym faktem jest również to, że do tej pory nie udało się odnaleźć grobu Matki Bożej.

 

Pożegnanie kardynała Franciszka Macharskiego

Cardinal_Franciszek_Macharski,_Archbishop_Emeritus_of_Kraków

Dziś o godzinie 11 w katedrze na Wawelu rozpoczął się pogrzeb zmarłego w środę kardynała Franciszka Macharskiego. Bez cienia wątpliwości był to wielki człowiek o jeszcze większym sercu, choć sam o sobie pewnie by tak nie powiedział. Miał 89 lat.
Zawsze blisko ludzi, zawsze w chwili, gdy potrzebowali jego wsparcia. Był z nimi podczas „Białego Marszu” w Krakowie, kiedy to wierni modlili się w intencji rannego w zamachu św. Jana Pawła II. Był także pod „oknem papieskim” na Franciszkańskiej 3 i razem ze zgromadzonymi tam ludźmi kilka dni trwał na modlitwie tuż przed i po śmierci Papieża-Polaka. Dopiero po roku przyznał, że 2 kwietnia 2005 r. mijało dokładnie 55 lat od daty jego święceń kapłańskich. Świadczy to o jego niezwykłej skromności i wyczuciu chwili, wiedział, że wtedy, tego pamiętnego 2 kwietnia 2005 r., wydarzyło się coś bez mała ważniejszego.

 

Wielu podkreśla dużą skromność i łagodność tego wybitnego hierarchy, nie bez przyczyny odznaczonego Orderem Uśmiechu. Franciszek Macharski żył zgodnie ze swoją kardynalską maksymą: Jesu, in Te confido (Jezu, ufam Tobie). Dobro, które kardynał nosił w sobie było niemalże namacalne. We wspomnieniach przyjaciół, jawi się on jako modelowy przykład pasterza, któremu los bliźnich nigdy nie był obojętny. Był wielką postacią. Odszedł kawałek mojego świata.– mówił o Macharskim Edward Nowak, jeden z liderów opozycji nowohuckiej z czasów PRL. Józefa Hennelowa, publicystka „Tygodnika Powszechnego”, po śmierci kardynała wspominała: Mam poczucie straty, ale jednocześnie wielkiej wdzięczności.  Jednocześnie podkreślała istotną rolę jaką Franciszek Macharski odegrał w tworzeniu środowiska jej tygodnika.
Był wielkim przyjacielem Karola Wojtyły / św. Jana Pawła II. Urząd metropolity krakowskiego sprawował w latach 1979-2005. Właśnie z rąk Ojca Świętego otrzymał w 1979 roku najpierw sakrę biskupią, a potem nominację kardynalską.
Kardynał Macharski był m.in. wiceprzewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski (1979-1994) oraz przewodniczącym Komisji ds. Nauki Katolickiej i Komisji ds. Apostolstwa Świeckich. Udzielał się w pracach m.in. watykańskich kongregacji ds. Biskupów, ds. Duchowieństwa, ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego oraz ds. Wychowania Katolickiego.

W związku z podeszłym wiekiem, w 2005 r. przeszedł na emeryturę, choć nigdy nie przestał wspierać Kościoła i wiernych. Pomimo tego, że nigdy w sposób otwarty nie angażował się w politykę, zawsze wspierał słuszną sprawę swoim autorytetem tak, jak np. pomoc, której udzielał ludziom „Solidarności” w latach 80. XX w. W dobie stanu wojennego wspierał internowanych działaczy opozycyjnych i ich rodziny w ramach Arcybiskupiego Komitetu Pomocy Więźniom i Internowanym. Działał po swojemu, po cichu pomagał prześladowanym działaczom i duszpasterzom. To m.in. dzięki jego wysiłkom władze komunistyczne złagodziły rygor stanu wojennego.

Wielu podkreśla jego niezwykłą wrażliwość na ludzkie cierpienie, choroby, poniżenie, biedę. Przyczynił się do reaktywowania w 1990 r. i rozbudowy Caritas Archidiecezji Krakowskiej. Wspierał budowę domów samotnej matki, rodzinnych domów dziecka, poradni psychologicznych czy schronisk dla bezdomnych.

W czwartek, 28 lipca, kard. Macharskiego odwiedził papież Franciszek, goszczący w Polsce w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży. Było to swoiste pożegnanie Kardynała.
Kard. Macharski zmarł 2 sierpnia w szpitalu, gdzie przebywał na leczeniu, po upadku i utracie przytomności, które zdarzyły się w jego mieszkaniu.

 

 

Papież Franciszek na Jasnej Górze

IMG_3191
W drugi dzień wizyty w naszej Ojczyźnie, papież Franciszek odwiedził sanktuarium na Jasnej Górze. Jest to szczególne miejsce dla polskiego Kościoła i dla naszego narodu. W tym miejscu zostały złożone Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego napisane przez Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, tu też odbyły się główne uroczystości 1000-lecia Chrztu Polski. W duchowej stolicy naszego kraju, jakim jest Jasna Góra, Ojciec Święty Franciszek odprawił Mszę Świętą, która była dziękczynieniem za 1050. rocznicę chrztu Polski.

IMG_3107
Po przybyciu do Częstochowy papież został przywitany m.in. przez metropolitę częstochowskiego abp. Wacława Depo, przewodniczącego episkopatu Stanisława Gądeckiego oraz przedstawicieli miejscowych władz. Następnie papież skierował się do Kaplicy Cudownego Obrazu, gdzie modlił się przed Ikoną Matki Bożej. Przykładem swoich poprzedników, św. Jana Pawła II i Benedykta XVI, również Ojciec Święty Franciszek złożył złota różę na ołtarzu.

IMG_3248
Papież został gorąco przyjęty przez wiernych. Przejechał papamobilem między sektorami, w których zgromadzeni byli uczestnicy spotkania, dla wielu było to dojmujące przeżycie, nie często można spotkać Biskupa Rzymu. Kilka tysięcy ludzi wypełniło jasnogórskie błonia, okoliczne parki oraz Aleje Najświętszej Maryi Panny, arterię wiodącą ku klasztorowi jasnogórskiemu, aby móc wraz z Ojcem Świętym pomodlić się i podziękować za 1050 lat chrześcijaństwa w naszym kraju. W Eucharystii uczestniczyli również przedstawiciele najwyższych władz Polski z prezydentem Andrzejem Dudą i premier Beatą Szydło na czele. Mszę Świętą koncelebrowali polscy biskupi oraz setki kapłanów. U boku papieża stali m.in. metropolita częstochowski abp Wacław Depo, prymas Polski abp Wojciech Polak oraz nuncjusz apostolski w Polsce Celestino Migliore. Na wstępie została odśpiewana najstarsza polska pieśń religijna Bogurodzica, co pięknie nawiązywało do dziękczynienia za 1050 lat chrześcijaństwa w Polsce.

IMG_3117
W homilii Ojciec Święty zaznaczył, że „Znamienne jest, że obecna rocznica chrztu waszego narodu zbiega się dokładnie z Jubileuszem Miłosierdzia” powiedział także: „Wasz naród pokonał na swej drodze wiele trudnych chwil w jedności. Niech Maryja (…) zaszczepi pragnienie wyjścia ponad krzywdy i rany przeszłości i stworzenia komunii ze wszystkimi”, życzył także zgromadzonym wiernym „działać w małości i w bliskości towarzyszyć, z prostym i otwartym sercem”.
IMG_3090
Papież otrzymał w prezencie krzyż wykonany z dębu pochodzącego z czasów Mieszka I, tak wiekowego, jak chrześcijaństwo w naszej Ojczyźnie.

Po Mszy Świętej papież odleciał śmigłowcem do Krakowa, gdzie spotkał się z młodzieżą, biorącą udział w Światowych Dniach Młodzieży.

„W kulturze bez prawdy istnieje ryzyko wypaczenia miłości” – Benedykt XVI – czyli rozważania o miłości

Qwerty

W pierwszej encyklice Benedykt XVI zwrócił uwagę na to, że: Termin miłość stał się dziś jednym ze słów najczęściej używanych i także nadużywanych, którym nadajemy znaczenia zupełnie różne („Deus caritas est, 2”).

Rzeczywiście, wypowiadając słowo miłość stajemy przed oceanem znaczeń, terminów do którego każdy, przeważnie subiektywnie, dołożyć chce własną kropelkę znaczeń. Szybko przekonujemy się, że na rozległym horyzoncie znaczeń semantyka słowa miłość przedstawia się jako: miłość do ojczyzny, pracy, rodziców, dzieci, przyjaciół. Mówimy również o miłości pomiędzy rodzeństwem i krewnymi i wreszcie jako miłość bliźniego i Boga. Tyle w materii tego, że miłość należy do słów najczęściej używanych.

Nic tak człowieka nie boli, jak nadinterpretacja słów, czy zachowań. Tak samo sprawa ma się z miłością. Termin ten jest rzeczywiście nadużywany. Przed oczami staje mi grupa młodych dorastających ludzi z którymi odbywałem spotkanie i rozmawialiśmy na tematy damsko-męskie. Kiedy jednak padło z moich ust pytanie: Co to jest miłość? Panowie interpretowali ją jednoznacznie z seksem. Pamiętam jednego ze śmiałków, jak chciał zabłysnąć i powiedział publicznie: Dla mnie miłość, to jest seks. Mnie natychmiast przyszło do głowy pytanie, które zadałem mu publiczne: Czy kocha swoją mamę? Odpowiedź była jednoznaczna, że tak.
W tym momencie z moich ust padło zbyt brutalne stwierdzenie: To na co czekasz! Po spotkaniu długo rozmawialiśmy i widziałem, jak ta prowokacyjna podpowiedź wprowadziła myślenie tego człowieka na właściwe tory.

W naszym porządkowaniu znaczenia słowa miłość, powracamy do tego, co mówi nam papież Benedykt XVI: Miłość między mężczyzną i kobietą, w której ciało i dusza uczestniczą w sposób nierozerwalny i w której przed istotą ludzką otwiera się obietnica szczęścia, pozornie nie do odparcia, wyłania się jako wzór miłości w całym tego słowa znaczeniu, w porównaniu z którym na pierwszy rzut oka każdy inny rodzaj miłości blednieje (Tamże).

Powiem szczerze, że znam takie przypadki zakochania, w której człowiek odkrywał na własnym przykładzie, że ciało jest więzieniem dla duszy. Coś we wnętrzu Pana i Pani wyrywało się do tej drugiej połowy. W tej perspektywie pojawiały się wspólne marzenia i przez drzwi serca wchodziła we wspólne życie obietnica szczęścia. W tych okolicznościach miłość staje się wspólną perspektywą, a nade wszystko Szekspirowską poezją, która w rytm Sonetu CXVI mówi do każdego z nas:

Nie ma miejsca we wspólnej dwojga serc przestrzeni
Dla barier, przeszkód. Miłość to nie miłość, jeśli,
Zmienny świat naśladując, sama się odmieni
Lub zgodzi się nie istnieć, gdy ją ktoś przekreśli.
O, nie: to znak, wzniesiony wiecznie nad bałwany,
Bez drżenia w twarz patrzący sztormom i cyklonom
Gwiazda zbłąkanych łodzi, nieoszacowanej
Wartości, choćby pułap jej zmierzył astronom.
Miłość to nie igraszka Czasu: niech kwitnące
Róże wdzięków podcina sierpem zdrajca blady –
Miłości nie odmienią chwile, dni, miesiące:
Ona trwa – i trwać będzie aż po sam skraj zagłady.
Jeśli się mylę, wszystko inne też mnie łudzi:
Że piszę to; że kochał choć raz któryś z ludzi

Czytając klasyków, nie sposób nie nadmienić i tego, że każdy, kto autentycznie kocha musi się liczyć poważnie z tym, że każda ludzka miłość musi przejść przez jakąś próbę, i z tym, że wówczas dopiero okaże się jej prawdziwa wartość („Miłość i odpowiedzialność”, s. 123).
W perspektywie próby, kryzysu szczególnego znaczenia nabiera podpowiedź, że: Tylko w prawdzie miłość jaśnieje blaskiem i może być przeżywana autentycznie. („Caritas in veritate, 3”). Rzeczywiście, w godzinie, tygodniu, miesiącu, nie daj Boże latach próby, jedynie prawda jest tym światłem, które może nadać miłości sens i wartość.

To prawda przekonuje nas o tym, że: Miłość oderwana od poczucia odpowiedzialności za osobę jest zaprzeczeniem samej siebie, jest zawsze z reguły EGOIZMEM („Miłość i odpowiedzialność”, s. 124). Prawda i miłość stanowią fundament w zaistniałym uczuciu pomiędzy kobietą i mężczyzną. Miłość pozbawiona prawdy kończy się wcześniej, czy później na sentymentalizmie. I wówczas miłość staje się pustą skorupą, którą można dowolnie wypełnić („Caritas in veritate, 3”).

Kiedy w naszym sercu spotykają się ze sobą miłość i prawda, to zawsze starają się nas przekonać o tym, że: Kochamy uczuciowo osobę taką, jaką ona naprawdę jestnie nasze wyobrażenie o niej, ale prawdziwą osobę. Kochamy ją z jej zaletami i wadami, poniekąd niezależnie od zalet oraz pomimo wad. Wielkość takiej miłości ujawnia się najbardziej wówczas, gdy osoba ta upada, kiedy wychodzą na jaw jej słabości czy nawet grzechy. Człowiek prawdziwie miłujący nie tylko nie odmawia wtedy swej miłości, ale poniekąd bardziej jeszcze miłuje – miłuje, mając świadomość braków i wad i nie aprobując ich bynajmniej („Miłość i odpowiedzialność”, s. 124).

W ten sposób przekonujemy się, że jedynie  prawda jest w stanie uwolnić miłość od wąskich dróg emocjonalności, pozbawiających ją treści relacyjnych („Caritas in veritate, 3”). Widzimy wyraźnie, że nadeszła pora nie tyle na pisanie, czy mówienie o miłości, ale życie nią w sposób autentyczny.

AD

„Lepiej zapalić świecę niż przeklinać ciemność” – Matka Teresa z Kalkuty

Matka

Róbmy swoje

Od dłuższego już czasu pojawiają się różne opinie siejące defetyzm. Straszy się katolików w Polsce tym, że jest coraz gorzej. Że coraz trudniej wyznawać wiarę przodków. Że statystyki Kościoła są zatrważające. To wszystko prawda. Sądzę nawet, że obserwując to, co dzieje się w naszym kraju, w sferze ducha, jest gorzej niż pokazują badania statystyczne czy opinię naukowców prezentowane w wielu publikacjach. Jest źle i będzie jeszcze gorzej. Tylko potrzeba wyciągnąć z tego faktu odpowiednie wnioski. Przecież powinny to być wnioski ludzi wiary. Skoro czytając teksty Pisma Świętego potrafimy uwierzyć w rozmnożenie chleba, uciszenie sztormu na morzu, czy wskrzeszenie Łazarza, to tym bardziej moc Pana Boga powinna być nam oczywista. Przecież jeśliby Pan Jezus nie zmartwychwstał, daremna byłaby nasza wiara. On jednak zmartwychwstał i żyje.

Wielu chrześcijan prawie wyłącznie krytykuje Kościół i świat. Ostatnio na przykład spotkałem się z opinią człowieka, który deklarował się jasno jako człowiek ochrzczony i rzecz jasna wierzący. To jednak nie przeszkadzało mu w tym by wybierać sobie z doktryny katolickiej tylko niektóre prawdy. W burzliwej dyskusji spieraliśmy się o to w co wierzyć, a w co nie. Podejmował ów człowiek ciekawą argumentację, w której niektóre prawdy wiary, czy przykazania Boże są nieżyciowe i nie na czasie. Twierdził on, że wiele z tychże szczegółowych prawd należałoby zmienić. W sprawie sakramentów małżeństwa, eucharystii, pokuty itd. Należałoby też dostosować interpretację Ewangelii i zmienić Katechizm Kościoła Katolickiego. Właściwie wszystko można by zmienić. Tylko wówczas byłaby to jakaś wiara, ale z pewnością nie katolicka.

Kiedy po dłuższym czasie przeszedłem do ofensywy, okazało się, że te wszystkie zmiany są potrzebne temu człowiekowi, bo ma wyrzuty sumienia. W swoim życiu ma trudności w małżeństwie, nie spowiada się od lat, a na mszę św. chadza „od wielkiego dzwonu”. Dwa może trzy razy w roku. Jakby więc wszystko udało się zmienić według jego propozycji, byłby idealnym wyznawcą jakiejś wiary, z tym że z pewnością nie byłaby to wiara katolicka. Sądzę, że to dość częsty dziś przypadek, w którym wielu chrześcijan próbuje dostosować doktrynę wiary i Ewangelię do siebie i swojego życia. Powinno być jednak zgoła odwrotnie.

To nie my mamy tworzyć dekalog i pisać na nowo Pismo Święte, to nasze życie powinno się coraz bardziej upodabniać do życia Chrystusa. Przecież sama nazwa chrześcijanin wiele nam mówi. To nie tylko etykietka, którą odróżniamy się od innych wyznań. To recepta na życie. Mamy być chrystusowi czyli podobni do naszego Mistrza i Pana. Nie wolno nam wybierać tego co wygodne i łatwe. Mamy przecież wyznaczoną drogę, która jest wymagająca. Sądzę, że to rozmywanie się prawd wiary i w ogóle chrześcijaństwa we współczesnym świecie wynika z tego, że jesteśmy zbyt mało chrystusowi.

Brzmi to śmiesznie, ale trzeba nam wrócić do korzeni. Jezus mówi jasno w Ewangelii wg św. Mateusza: „Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? (…) A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.” Prawda, że proste? Mamy się troszczyć o Królestwo Boże i Jego Sprawiedliwość. Wszystko inne jest dodatkiem. Jaki więc płynie z tego wniosek? Otóż taki, że im dalej od Boga tym gorzej. W życiu osobistym i społecznym. W życiu zawodowym i politycznym. Im dalej od Boga tym gorzej.

W tych słowach Jezusa mamy klucz do tajemnicy. W prostym tekście Jezus ukrył odpowiedź na najtrudniejsze pytania stawiane od wieków przez filozofów, ekonomistów, polityków i innych. Tak często zabiegamy o rzeczy nieistotne i nieważne. Gonimy za dobrobytem i modą, a recepta Jezusa na Szczęście jest prosta. Nie wymaga ukończenia wyższej uczelni, ani tytułów naukowych. Wystarczy się troszczyć o Królestwo Boże i Jego Sprawiedliwość. Wystarczy więc przylgnąć do Jezusa całym swoim życiem, całym swoim myśleniem, wszystkimi pragnieniami. Świat sam zacznie się zmieniać. Narzekanie w niczym nam nie pomoże. I zmiana dekalogu niczego nie poprawi. Prawdy należy szukać, a znalazłszy przyjąć i nią żyć. Ot i wszystko czego nam potrzeba.

Brzmi to może odrobinę pompatycznie, ale jak słyszę opowieści o tym, że należy się zabezpieczyć w życiu na każdą ewentualność. Jak słyszę, że nadciąga kataklizm cywilizacji chrześcijańskiej. Jak słyszę o tym, że wszystko wkrótce się zawali. Tak sobie myślę, że jeśli Pan Bóg tego zechce to tak będzie i to bez względu na nasze narzekania. My róbmy swoje! Żyjmy jak chrześcijanie. Módlmy się jak uczniowie Jezusa. Postępujmy zgodnie z nauką Ewangelii. Przecież Królestwo Boże i Jego Sprawiedliwość zdobywa się od wieków tak samo. Cierpliwym trwaniem przy Bogu. Może się zdarzyć, że wątpliwości przyjdą i może nawet czasem pojawią się pytania, na które nie znajdziemy łatwych odpowiedzi. Może. Jednak recepta na Szczęście będzie wciąż ta sama.

Kończąc tę refleksję chciałbym uspokoić wszystkich sceptyków. Bez względu na to co dziś myślicie i jakie macie prognozy na przyszłość. Świat się skończy wtedy kiedy zechce Bóg i nikt z pewnością tego nie przewidzi. To co do nas należy to jedynie i aż tyle. Kroczyć śladami Chrystusa w życiu. Nic więcej. W domu i w pracy, w szkole i sklepie. Wszędzie tam gdzie nas życie zaprowadzi mamy być zawsze chrystusowi. Dlatego raz jeszcze zachęcam, żebyśmy jako uczniowie Jezusa robili swoje, a wszystko inne będzie nam dodane. Dopóki nie wrócimy do korzeni, wciąż będzie coraz gorzej. Bowiem, aby wrócić należy iść w przeciwnym, niż dotychczas, kierunku. Trzeba iść pod prąd. Nie ma innej rady. Zatem do dzieła!

 

Ks. Sławomir Bednarski – kapłan archidiecezji częstochowskiej, prezes fundacji „Servire homini”, współredaktor czwartkowych audycji w Radio Jasna Góra „Świadczyć Miłosierdzie”, pedagog, twórca Domu Pomocy Społecznej św. Barbary w Kleszczowie, publikuje na łamach ogólnopolskiego kwartalnika „Apostoł Miłosierdzia Bożego”.